Kliknij tutaj --> 🍸 mandat z fotoradaru oświadczenie nr 3
Regulamin korzystania z systemu „Anuluj Mandat” §1 [Postanowienia wstępne] Niniejszy Regulamin określa rodzaje oraz warunki świadczenia usług drogą elektroniczną zgodnie z przepisami ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. nr 144 poz. 1204 z późn. zm.) przez Fundację Trucker w Warszawie, w zakresie korzystania z serwisu internetowego
Mandat z fotoradaru: właściciel płaci podwójnie za błędne wskazanie kierowcy Są już pierwsze sprawy karne właścicieli aut, którzy bez obejrzenia zdjęcia błędnie wskazali kierowców.
Wejdzie ono w życie 27 marca br. Jak rozpoznać nielegalny fotoradar? Stacjonarne urządzenia rejestrujące (a więc tzw. fotoradary stałe) mogą być ustanowione: w obszarze zabudowanym w odległości nie mniejszej niż 500 m od innego stałego fotoradaru na tej drodze, poza obszarem zabudowanym – w odległości nie mniejszej niż 2000 m
Punkty karne: jak podważyć mandat z fotoradaru. Jeśli zdjęcie z fotoradaru przesłane przez straż miejską czy Inspekcję Transportu Drogowego przedstawia dwa samochody jadące blisko obok
Chyba nikt z nas nie czeka z niecierpliwością na otrzymania zdjęcia z fotoradaru. Zarejestrowane przekroczenie prędkości to z pewnością nic przyjemnego. Zazwyczaj w takich sytuacjach mamy
Les Meilleur Site De Rencontre Gratuit 2015. Przejdź doMandat z fotoradaru – podstawowe przepisyMandat w skrzynce na listyMandat z fotoradaru – krok po krokuChoć sieć fotoradarów nie jest już tak rozbudowana jak jeszcze kilka lat temu, to jednak ryzyko załapania się na dość drogie zdjęcie wciąż jest spore. Wyjaśniamy, na co zwracać uwagę, gdy pewnego dnia otrzymamy przesyłkę z informacją, że grozi nam mandat z fotoradaru. Choć mandat nigdy nie jest miłym wspomnieniem z naszej podróży, to jednak zdarzyć może się każdemu. Oczywiście, najlepiej jest za niego zapłacić i zapomnieć, ale nie zawsze jest taka konieczność. Warto znać podstawowe zasady, jakie wiążą się z mandatem z fotoradaru. Mandat z fotoradaru – podstawowe przepisy Warto pamiętać, że fotoradary podlegają określonym przepisom i ich niespełnienie może być podstawą do anulowania mandatu. Przede wszystkim każdy mandat musi być poprzedzony znakiem D-51 i to ustawionym z obu kierunków ruchu. Jego odległość od fotoradaru jest także ściśle określona. Na drogach o dopuszczalnej prędkości do 60 km/h odległość powinna wynosić 200 m. Na drogach pozamiejskich od 200 do 500 m. Z kolei na drogach ekspresowych oraz autostradach powyżej 700 m. Ponadto obudowy fotoradarów muszą mieć kolor żółty. Mandat w skrzynce na listy Walka o unieważnienie mandatu z powodu niespełnienia powyższych warunków niestety może być trudna. Ponadto raczej nikomu nie będzie się chciało jechać do miejsca wykroczenia i mierzyć powyższe odległości. W przesyłce otrzymanej od ITD (to ta instytucja obsługuje sieć fotoradarów) otrzymamy informację o popełnieniu wykroczenia. Powinny znaleźć się tam dokładne oznaczenie miejsca i czasu oraz numer rejestracyjny pojazdu. Do tego najczęściej dołączana jest kopia świadectwa legalizacji urządzenia. Niestety nie ma obowiązku przysyłania zdjęcia i służby z tej możliwości skwapliwie korzystają. W otrzymanym liście znajdziemy również formularz oświadczenia. Mandat z fotoradaru – krok po kroku We wspomnianym oświadczeniu możemy potwierdzić przyjęcie mandatu, wskazać inną osobę, która prowadziła samochód bądź odmówić przyjęcia mandatu. W tym ostatnim przypadku sprawa automatycznie trafi do sądu. Jeśli nie mamy „twardych” dowodów na swoją niewinność, z takim rozwiązaniem raczej nie przesadzajmy. Przegrana sprawa w sądzie może się zakończyć znacznie wyższą karą niż nałożony na nas mandat karny. Do tego dojdą koszty postępowania sądowego, o ile zostaniemy skazani za wykroczenie. Pewną szansą, że nie będziemy zmuszeni zapłacić za mandat z fotoradaru, jest niedotrzymanie ustawowych terminów. Zgodnie z przepisami nie możemy zostać ukarani mandatem, jeśli upłynęło ponad 180 dni. Nie cieszmy się jednak nadmiernie, jeśli po 180 dniach od popełnienia wykroczenia nie przyjdzie do nas żadna przesyłka. Termin ten dotyczy wszczęcia postępowania mandatowego. Teoretycznie więc po tym okresie sprawa może trafić do sądu. W otrzymanym oświadczeniu znajdziemy również dane do zapłaty mandatu. Sama płatność odbywa się w sposób standardowy, tzn. przelewem bankowym bądź płatnością np. na poczcie.
Jak wynika z danych GITD w Polsce działa nieco ponad 450 fotoradarów, 29 mobilnych urządzeń rejestrujących, 30 zestawów do odcinkowego pomiaru prędkości i 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle. Tylko w ubiegłym roku wystawiono dzięki nim 656 tys. mandatów. Jak zapłacić mandat z fotoradaru? Wszystkie działające fotoradary w Polsce podlegają Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego. Wszystkie także korzystają z tej samej technologii. Aby wykroczenie zostało zarejestrowane, a zdjęcie było wyraźne, musi być błysk lampy. Jeśli go nie zauważyłeś, masz szczęście. Tym razem ci się upiekło. GITD na razie nie korzysta z urządzeni na podczerwień. Przynajmniej w przypadku fotoradarów. No dobrze, ale jak zapłacić mandat z fotoradaru, gdy już list dotrze do domu? Sprawa jest prosta i oczywista. W przesyłce od GITD znaleźć można trzy gotowe do wypełnienia oświadczenia: Oświadczenie nr 1: wypełnia osoba, która kierowała pojazdem w chwili wykroczenia – POBIERZ TUTAJ, Oświadczenie nr 2: wypełnia właściciel/posiadacz pojazdu, który wskazuje, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie – POBIERZ TUTAJ, Oświadczenie nr 3: wypełnia właściciel/posiadacz pojazdu, który nie wskazuje lub odmawia wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie – POBIERZ TUTAJ. Dopiero po odesłaniu wypełnionego oświadczenia, GITD a tak naprawdę CANARD, czyli Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, podejmuje dalsze kroki. To nałożenie oraz przesłaniu mandatu, skierowaniu sprawy do sądu lub wysłaniu oświadczenia do osoby wskazanej przez właściciela pojazdu. Samochodem jechał właściciel W przypadku otrzymania pisma z GITD, właściciel zobowiązany jest odpowiedzieć na wezwanie. Jeśli sam prowadził pojazd, musi wpisać swoje dane i odesłać list do inspektoratu. Dopiero na ten podstawie, urząd wystawi nam mandat karny, który ponownie zostanie wysłany na wskazany adres wraz z danymi do zapłaty. Mandat płacimy, sprawa zamknięta. Przypominać o wykroczeniu będą nam jedynie punkty karne, które skasują się po roku. Jeśli właściciel pojazdu udostępnił go osobie trzeciej, musi wskazać jego dane. Nie tylko imię i nazwisko, ale także adres. A co z RODO? Przepis art. 78 ust. 4 ustawy – Prawo o ruchu drogowym nakłada na właściciela lub posiadacza pojazdu obowiązek wskazania na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie. Pod pojęciem „komu” należy rozumieć wskazanie konkretnej osoby wraz z jej adresem. Niewskazanie takiej osoby stanowi wykroczenie z art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń zagrożone karą grzywny. Mandat Mandat karny jest wystawiany po otrzymaniu prawidłowo wypełnionego oświadczenia, w którym sprawca wyraził zgodę na jego przyjęcie. Mandat doręczany jest za pośrednictwem poczty tradycyjnej listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Na druku mandatu wskazany będzie indywidualny numer rachunku bankowego, na który należy dokonać wpłaty, liczba przyznanych punktów oraz kwota. Ile? Zgodnie z taryfikatorem, o czym pisaliśmy więcej TUTAJ. Nałożenie grzywny w drodze mandatu karnego za wykroczenie polegające na naruszeniu przepisów ruchu drogowego, które zarejestrowane zostało przez urządzenie rejestrujące, nie może nastąpić po upływie 60 dni od dnia ustalenia sprawcy. Mandat karny może być nałożony tylko na osobę fizyczną. W przypadku, gdy właścicielem pojazdu jest osoba prawna, mandat karny za niewskazanie kierującego może być nałożony między innymi na właściciela firmy lub innego pracownika zobowiązanego do wskazania kierującego pojazdem, którym popełniono naruszenie. Czy można nie przyjąć mandatu z fotoradaru? Owszem. Można np. nie wskazać kierowcy pojazdu. W takiej sytuacji trzeba się jednak liczyć z grzywną za tzw. Niewskazanie. W wielu przypadkach może to jednak uratować pirata drogowego przed utratą prawa jazdy, gdy liczba punktów przekroczy dopuszczalny limit. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ. Właśnie dlatego w takich przypadkach sądy nakładają znacznie bardziej dolegliwe grzywny finansowe. Jednak realnym powodem odmowy przyjęcia mandatu może być np. sytuacja, w której na zdjęciu widać więcej niż jeden pojazd. W takiej sytuacji nie wiadomo, które auto przekroczyło prędkość. Podobnie możemy zachować się, jeśli zdjęcie jest rozmazane. Wtedy sprawa z pewnością trafi do sądu i to sędzia zdecyduje o niewymierzeniu kary. Na raty Mało kto wie, że można zwrócić się do GITD o umorzenie w całości bądź w części, odroczenie terminu spłaty lub rozłożenie na raty należności. Trzeba jednak zrobić to na piśmie i podać rozsądny powód. Wniosek może zostać złożony jednak dopiero po przyjęciu mandatu, czyli po pokwitowaniu odbioru przesyłki pocztowej zawierającej mandat. Zatem w pierwszej kolejności należy wypełnić i odesłać przesłane formularze, a dopiero po otrzymaniu druku mandatu, należy złożyć wniosek o rozłożenie na raty bądź zmniejszenie kwoty. Wraz z wnioskiem należy wnieść opłatę skarbową za dokonanie czynności urzędowej w wysokości dziesięciu złotych oraz załączyć dokumenty potwierdzające informacje zawarte we wniosku. Co to jest CANARD? Skoro właścicielem wszystkich fotoradarów w Polsce jest GITD, czym jest CANARD? To Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, które powstało w ramach GITD, by zwiększać poziom bezpieczeństwa na drogach. W rzeczywistości to komórka, która nadzoruje urządzenia pomiarowe i zajmuje się wystawianiem oświadczeń i mandatów. CANARD prowadzi nadzór nad ruchem drogowym i wykrywa naruszenie przepisów z nim związanych, w szczególności dotyczące przejazdu na czerwonym świetle oraz przekroczeń dozwolonej prędkości przez kierowców. Nie tylko fotoradary mierzą prędkość. Rejestruje przekroczenia prędkości różnego typu urządzeniami: fotoradarami, czyli stacjonarne urządzenia rejestrujące prędkość, mobilnymi urządzeniami rejestrującymi prędkość instalowanymi w pojazdach, urządzeniami do odcinkowego pomiaru prędkości, rejestrującymi pojazdy i ich prędkość średnią, obliczoną na podstawie czasu potrzebnego na przejechanie kontrolowanego odcinka drogi. Jak to działa? Wykonane przez fotoradar zdjęcia oraz filmy ze skrzyżowań, na których zamontowane zostały kamery dzięki Centralnemu Systemowi Przetwarzania (CSP) oraz bezprzewodowej komunikacji, automatycznie trafiają do CANARD. Jak zapłacić mandat z fotoradaru Informacje o naruszeniach, wysyłane przez urządzenia, są weryfikowane przez system pod kątem możliwości ich dalszego procedowania i możliwości wykorzystania jako materiału dowodowego w sprawie o naruszenie przepisów ruchu drogowego. Przy pomocy CSP do CANARD trafiają informacje z urządzeń rejestrujących zawierające czas i miejsce popełnienia wykroczenia, zdjęcie pojazdu wraz z jego numerem rejestracyjnym, prędkość zarejestrowaną przez urządzenie oraz informacje o prędkości dopuszczalnej na tym odcinku drogi, a także zdjęcia ze skrzyżowań objętych monitoringiem przejazdu na czerwonym świetle. Po weryfikacji materiału dowodowego prowadzone są dalsze czynności wyjaśniające w sprawie naruszenia przepisów ruchu drogowego. Wtedy do właściciela pojazdu, ustalonego dzięki automatycznej wymianie informacji z Centralną Ewidencją Pojazdów, kierowane jest wezwanie do wskazania kierującego pojazdem. Po odesłaniu oświadczenia, wystawiany zostaje mandat, który sprawca wykroczenia powinien zapłacić w ciągu 7 dni od daty otrzymania.
22 Zdjęcia z fotoradarów nie mogą zgodnie z prawem być podstawą do karania za wykroczenie Fotoradary to już stały element drogowego krajobrazu Polski. Praktycznie każdy kierowca spodziewa się, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, mimowolnego uczestnictwa w konkursie "zbieraj punkty, wygrywaj nagrody". Każdy kto choć w niewielkim stopniu zna temat, szybko skojarzy charakterystyczne wezwania, uzupełnione zdjęciami zawierającymi niezbite przecież dowody na popełnione wykroczenie. Mało tego, takie zdjęcie - wraz ze szczegółowym raportem - często uświadamia właścicielowi pojazdu, że on sam lub ktoś prowadząc jego samochód popełnił wykroczenie. Najczęściej bowiem nie pamięta się trasy, którą się pokonało. I jak taki raport kwestionować, skoro wszystko się zgadza - przekroczoną prędkość i sprawcę widać na zdjęciu, dodatkowo mamy wydruk z urządzenia - nic tylko przyznawać się i płacić. W taki oto sposób tłumaczą nam działanie fotoradarów rozmaite służby, zainteresowane nie bezpieczeństwem, tylko pieniędzmi. Straż miejska właśnie żegna się z kasą, wpływającą do gminnych budżetów (wnosząc z towarzyszącej temu histerii i poziomu stosowanej argumentacji - kasą niemałą), ale urządzenia te pozostają w posiadaniu polskiej "Guardia di Finanza", czyli Inspekcji Transportu Drogowego, będącej w rzeczywistości organem podatkowym, dbającym nie o lokalny, lecz centralny budżet. Jak jest natomiast w rzeczywistości - czy zdjęcia i raporty z fotoradarów to dowody wystarczające na gruncie polskiego prawa do skazywania za przekroczenie prędkości? Jak już wcześniej sygnalizowaliśmy - sposób identyfikacji pojazdów, stosowany przez fotoradarowe służby - nie jest zgodny z obowiązującymi przepisami: Stanowisko to było kilkukrotnie podzielane przez Sąd Najwyższy, który wydał kilka wyroków jednoznacznie wskazujących, że tablice rejestracyjne nie są znakiem identyfikacyjnym pojazdu. Wszędzie tam, gdzie prawo mówi o identyfikacji pojazdu - tam odnosi się do numerów nadwozia lub VIN. Nigdzie za to nie ma mowy o tablicach rejestracyjnych. Dobitny przykład to wyrok Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Karna z dnia 6 maja 2003 r. sygn. akt III KK 118/03. Oddajmy głos SN: Sąd Najwyższy wielokrotnie już stwierdzał w swych judykatach (zob. wyrok z 17 maja 2000 r., V KKN 143/00 - , wyrok z 18 maja 2000 r., V KKN 80/00 - niepubl., wyrok z 30 sierpnia 2000 r., V KKN 263/00 - ), że posłużenie się dla oznaczenia używanego pojazdu autentycznymi tablicami rejestracyjnymi wydanymi dla oznaczenia innego pojazdu, nie stanowi ani przestępstwa określonego w art. 270 § 1 KK, ani też przewidzianego w art. 306 KK, gdyż sprawca zamienia tablice rejestracyjne, lecz ich nie podrabia, nie przerabia, nie używa tak podrobionych lub przerobionych tablic. Tablice rejestracyjne nie są także, w rozumieniu art. 306 KK, znakami identyfikacyjnymi pojazdu na równi z numerami nadwozia, czy silnika. Analizowane zachowanie może stanowić co najwyżej wykroczenie określone w art. 94 § 2 KW bądź w art. 97 KW w związku z art. 71 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym. Oznacza to także, że nawet podrabianie i fałszowanie tablic nie jest przestępstwem, ponieważ w przepisach Kodeksu karnego mowa jest o znakach identyfikacyjnych, którymi tablice nie są. Mowa tu może być co najwyżej o wykroczeniu, polegającym na naruszaniu przepisów dotyczących ruchu drogowego (art. 97 Kodeksu wykroczeń). Co natomiast w przypadku kiedy zdjęcie jest dość wyraźne i mniej więcej widać, kto na nim jest? Otóż zgodnie z prawem - nic. Sąd mógłby w takiej sytuacji powołać biegłego antropologa, a ten w w 90% przypadków stwierdzi jedną z dwóch rzeczy: że osoby nie da się rozpoznać albo że się da, ale tylko z pewnym prawdopodobieństwem (niech to będzie nawet 95%). Sęk w tym, że prawo karne (w tym wykroczeniowe), interpretowane literalnie - nie pozwala nikogo skazać na podstawie prawdopodobieństwa, a więc de facto domniemania. Taka identyfikacja nie posiada bowiem najważniejszej cechy dowodu, którą jest pewność. Tym właśnie dowód różni się od uprawdopodobnienia - nie mówi on o pewnym prawdopodobieństwie wystąpienia danego zdarzenia, tylko stwierdza że miało ono miejsce na pewno. Zgodnie z procedurą nie jest możliwe skazanie kogokolwiek na podstawie jedynie uprawdopodobnienia, a wszelkie wątpliwości - choćby było ich 5% - muszą być rozstrzygane na korzyść obwinionego. Zwłaszcza, że opinia biegłego antropologa ograniczona jest tylko do osób poddanych próbie wytypowanych przez sąd lub wnioskowanych przez oskarżyciela publicznego, więc nie wyklucza, że może istnieć osoba będąca z rodziny lub otoczenia podejrzanego, która jeszcze bardziej jest podobna do wizerunku ujawnionego na zdjęciu – a każdy przecież przyzna, że członkowie rodziny mogą być bardzo podobni do siebie, a często to oni są w kręgu możliwych użytkowników pojazdu. Sęk w tym, że ograniczony czas (takie postępowanie się szybko przedawnia), koszty, błahość sprawy i nonszalancja prawna straży miejskiej czynią niemożliwym wiarygodne udowodnienie winy na podstawie fotografii przy stosowaniu umiejętnej obrony. Słowem: gdyby organy mandatowe stosowały się do uregulowań prawa - musiałyby odrzucać nie 50, ale ok. 97-98% zdjęć robionych przez fotoradary, zostawiając tylko te o najwyższej jakości, pozwalające na nie budzącą wątpliwości identyfikację przy założeniu, że nie popełniłyby innych błędów w pomiarach (o czym dalej). No dobrze. Załóżmy teoretycznie, że nie ma już wątpliwości co do sprawcy: za kierownicą siedział pan Kowalski. Pozostaje jednak zadać pewne podstawowe pytanie, na które wszelkie służby i niektóre sądy odpowiedzi już sobie same dawno udzieliły - czy raport z fotoradaru jest wiarygodnym dowodem na popełnienie wykroczenia? Odpowiedź jest jasna – NIE! I nie ma co do tego wątpliwości każdy kto zetknął się z techniką wykorzystywaną do produkcji i działania fotoradarów - np. czytając nasz artykule: Nie ma urządzeń nieomylnych, a nawet jeżeli są, to fotoradary z pewnością się do nich nie zaliczają. I sądy to wiedzą. Oczywiście nie polskie - tylko brytyjskie. Otóż po serii wyroków, każdy brytyjski fotoradar musi robić dwa zdjęcia - w ustalonym odstępie czasu. Na pojedynczym zdjęciu prędkości nie widać, ale na dwóch - już tak. Można określić ją na podstawie dystansu, pokonanego przez pojazd - w odniesieniu do znaczników na drodze. Polskim sądom i służbom możliwe błędy (a te zdarzają się często) - nie przeszkadzają, dominuje za to podejście, że skoro urządzenie dało taki wydruk - to tak musiało być. I na koniec ciekawostka - instrukcja fotoradaru Fotorapid CM mówi, że jego pomiary muszą być stale monitorowane przez operatora w celu wyeliminowania zjawiska podwójnego odbicia fal (występuje kiedy z przeciwka nadjeżdża inny pojazd - którego na zdjęciu widać nie będzie), a zdjęcia wykonane bez nadzoru nie mają wartości dowodowej. Jak widać sam producent stwierdza, że jego urządzenia nie są bezobsługowymi automatami. Dlatego każdemu przenośnemu Fotorapidowi zawsze towarzyszą strażnicy miejscy lub inspektorzy którzy nadzorują (lub nie, bo nikt tego nie kontroluje) pracę urządzenia przenośnego. Stąd proste pytanie: gdzie siedzi operator stacjonarnego radaru zainstalowanego w pudle na maszcie? Jak widać zdjęcie z fotoradaru powinno być uznawane przez sądy za niedopuszczalny materiał dowodowy z wielu względów, a wszystkie one są precyzyjnie określone w polskim prawie. Cóż to bowiem za dowód jeśli nie identyfikuje pojazdu w sposób przepisowy, nie identyfikuje sprawcy w sposób wystarczający, a pomiary prędkości których dokonuje nie są wiarygodne. doda jeszcze, że paradoksalnie zdjęcie na którym jest postać bardzo podobna do obwiniony może być podstawą do jego uniewinnienia przez sąd, wystarczy, że oskarżenie nie jest o wykroczenie drogowe (czyli z art. 92a kw – przekroczenie prędkości lub 92 par. 1 kw – wjazd na czerwonym świetle) ale o niewskazanie komu powierzył pojazd czyli z art. 96 par. 3 kw. Wyobraź sobie Czytelniku, że obwiniony wskazując na fotografię broni się tak: „Wysoki Sądzie, a kogo miałem wskazać jeśli nikomu nie powierzałem, bo jak widać na zdjęciu prawdopodobnie to ja kierowałem (choć pewności mieć nie mogę), a zgodnie z prawem nie muszę się samooskarżać? Czy aby uniknąć kary miałem kłamać, narażając się przy tym na odpowiedzialność za przestępstwo fałszywego oskarżenia o wykroczenie? Czy oskarżyciel publiczny stawiając mi zarzut i składając wniosek o ukaranie wykluczył na podstawie fotografii, że na pewno nie ja kierowałem? Skąd przekonanie, że powierzyłem pojazd komuś innemu i że zataiłem ta informację przed uprawnionym organem?” - po takiej logicznej argumentacji, bez szafowania paragrafami ale opartej na fotografii z fotoradaru obwiniony z art. 96 par. 3 kw powinien zostać przez sąd uniewinniony, bo jest to wystarczające uwolnienia z zarzutów ale za mało i brak czasu, by wytoczyć nowe postepowanie sądowe za inne wykroczenie. To jest jedno z kluczowych podstaw do obrony przed fotoradarami zawarte w naszej metodzie i naszych dokumentach, ważne jednak, by bronić się umiejętnie i niczego po drodze nie spieprzyć: Ps. Oczywiście fotoradary są bezprawne nie tylko z powodu zdjęć. W ogóle nie są przewidziane przez polskie prawo
Większość polskich kierowców przekracza dozwoloną prędkość. Zdjęcia z fotoradarów i mandaty często trafiają do naszych domów. Kiedy warto oddać sprawę do sądu? Czy straż miejska ma prawo do używania fotoradarów? Odpowiadamy w naszym zdjęcie z fotoradaru - czy i jak można się od nich odwołać?Kierowca może odwołać się od mandantu karnego od sądu, a właściwie wystąpić o jego uchylenie. W większości przypadków - np. przy przekroczeniu prędkości, wyprzedzaniu na ciągłej, czy wjechaniu na skrzyżowanie na czerwonym świetle - nie ma to sensu. Mandat bowiem może zostać uchylony tylko wtedy, jeśli został nałożony za czyn nie będący jak bezpiecznie jeździć po rondach - poradnikMandat to rzecz święta Przyjmując od policjanta czy strażnika miejskiego mandat, przyznajemy się do winy, potwierdzając tym samym, że popełniliśmy wykroczenie i akceptujemy wysokość kary. A wtedy trzeba mandat mamy wątpliwości, co do wysokości grzywny lub czy popełniliśmy wykroczenie, nie przyjmujmy mandatu. Wtedy nasza sprawa trafi do sądu i to on zadecyduje o wysokości kary lub z kary zrezygnuje. Ale może też zasądzić grzywnę w wysokości proponowanej przez policjanta, plus koszty sądowe. W tej sytuacji kierowca nie uniknie także punktów karnych. Wniosek? Jeśli jesteśmy przekonani, że jesteśmy winni, trzeba mandat karny może być uchylony tylko w przypadku, gdy grzywnę nałożono za czyn nie będący wykroczeniem - tak stanowi prawo (kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia).Pamiętajmy też, że policjant zawsze ma obowiązek pouczyć nas o przysługującym nam prawie do odmówienia przyjęcia mandatu karnego. A także, że wtedy sprawa trafi do sądu. Podobną informację muszą przekazać także funkcjonariusze innych służb, uprawnionych do wystawiania mandatów z fotoradaru - kiedy jest nieważne?Fotografia wykonana przez fotoradar może być dowodem popełnienia wykroczenia i tym samym podstawą do nałożenia mandatu, o ile spełnia pewne wymagania. A te, szczególnie w przypadku urządzeń straży miejskiej, nie zawsze są Na zdjęciu z fotoradaru musi być widoczny numer rejestracyjny auta. Ale niekoniecznie tablicy rejestracyjnej, pamiętajmy też o numerze znajdującym się na szybie. Przypomnijmy również, że nie wolno zasłaniać tablic rejestracyjnych. Grozi za to 100 zł Na fotografii nie mogą być widoczne dwa samochody, jadące obok siebie. 3. Do zdjęcia powinna być dołączona kopia świadectwa legalizacyjnego fotoradaru a raczej jego Nie dostaniemy mandatu, o ile od wykroczenia minął Policja i straż miejska mają 180 dni od daty wykonania zdjęcia na wystawienie mandatu. Po tym terminie o grzywnie może zadecydować jedynie sąd. Dlatego warto zwrócić uwagę, kto nas którekolwiek z powyższych wymagań nie jest spełnione, warto nie przyjąć mandatu i oddać sprawę do sądu. Kierowca ma na to 7 dni od daty otrzymania przesyłki poleconej ze zdjęciem i wskazania kierowcyOd początku roku obowiązuje przepis art. 96, par. 3 Kodeksu wykroczeń, który przewiduje, że o ile właściciel pojazdu nie wskaże osoby, która prowadziła pojazd, to może on zostać ukarany grzywną. Nawet do 5 tys. więc może zrobić właściciel auta, o ile faktycznie nie rozpoznaje osoby kierującej jego autem. Sytuacja taka może mieć miejsce np. pojazdem jeździ trzech synów, a mandat trafił do właściciela po kilku miesiącach. Możemy jako właściciel zapłacić, ale możemy też odmówić przyjęcia mandatu. Kierowca ma na to 7 dni o daty otrzymania zdjęcia z fotoradaru i sprawa trafi do sądu rejonowego. Niestety odpowiedniego do miejsca popełniania wykroczenia, a nie zamieszkania kierującego. To może oznaczać, że na rozprawę trzeba będzie przejechsać kilkaset kilometrów. Sąd może wezwać na świadków rodzinę właściciela straży miejskiej Od początku stycznia 2011 r. w zakresie używania fotoradarów, strażnicy miejscy i gminni mają szersze uprawnienia. Mogą zatrzymywać i kontrolować kierowców, a także wystawiać mandaty na podstawie zdjęć z fotoradarów - chociaż nie Straż miejska może ustawiać swoje radary na drogach gminnych, powiatowych, wojewódzkich oraz krajowych, ale tylko w obszarze Miejsca, gdzie odbywa się kontrola prędkości powinny być uzgodnione z komendantem powiatowym czy miejskim Jeśli straż miejska zleciła obsługę fotoradarów firmie zewnętrznej, to prawo do nakładania mandatów mają jedynie Straż miejska może korzystać także z fotoradaru umieszczonego w pojeździe. Ale nie może on być w ruchu. Część z tych uprawnień jest jednak martwa, bo na razie brak przepisów określających zasady oznakowania miejsc pomiaru prędkości. Dlatego strażnicy miejscy mogą wystawiać kary tylko za wykroczenia zarejestrowane przez urządzenia umieszczone na słupach w specjalnych skrzynkach, przed którymi stoją znaki D-51 (niebieskie z napisem "kontrola prędkości - fotoradar").Nie mogą natomiast korzystać z radarów przenośnych, ustawianych na trójnogu czy montowanych w samochodzie. Brakuje bowiem rozporządzenia, regulującego sposób oznakowywania takich miejsc. Prace nad tym dokumentem już trwają, dlatego strażnicy niedługo powrócą na pobocza ukarać mandatem może także straż leśna na terenach leśnych, straż graniczna oraz inspekcja transportu drogowego (obie służby na terenie całego kraju). Ta ostatnia od lipca będzie mogła także mierzyć prędkość pojazdów i karać za nadmierną WachnikPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Błysk fleszu fotoradaru niestety nie jest zwiastunem niczego przyjemnego. Jednak przekroczenie prędkości „złapane” przez fotoradar, nie musi oznaczać bezwzględnego mandatu. Uratować mogą nas problemy z odczytem zdjęć, zła ich jakość, a także nieterminowe dostarczenie wezwania mandatowego. Zobacz, ile czasu trzeba czekać, by spać spokojnie, że nie grozi nam już mandat z fotoradaru. W przypadku mandatu wystawionego przez patrol policyjny, sprawa wygląda dość prosto. Po zatrzymaniu samochodu do kontroli, jeśli zostało popełnione wykroczenie, policjant wypisuje mandat. Kierowca ma dwa wyjścia. Albo przyjmie go (złoży podpis na blankiecie mandatu), albo odmówi jego przyjęcia. W tym drugim przypadku sprawa trafia automatycznie do sądu grodzkiego, który zdecyduje o winie kierującego. Teoretycznie można się wybronić, ale trzeba też mieć na uwadze, że zasądzona kara może być wyższa niż kwota mandatu. Jeżeli przyjęliśmy mandat, powinniśmy go zapłacić. W przeciwnym razie na nasze konto może zawitać komornik. Mandat z fotoradaru – jakie terminy? Całkowicie inaczej wygląda kwestia, gdy wykroczenie zostało stwierdzone przy pomocy urządzenia kontrolno-pomiarowego, np. fotoradaru. Nim zawiadomienie trafi do kierowcy, mija trochę czasu. Często dość sporo. W tym czasie w Centrum Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym (CANARD) zdjęcie musi zostać odczytane oraz obrobione. Jeżeli nie da się odczytać danych samochodu, wówczas zdjęcie trafia do kosza. Jeżeli jednak zdjęcie jest czytelne, wówczas następuje ustalenie właściciela samochodu. To również może trochę potrwać, gdyż nierzadko zdarza się, że mamy np. do czynienia z autem leasingowym. Jak widać, cała procedura ustalenia kierowcy, który przekroczył dozwoloną prędkość, może trochę czasu zająć. Jeszcze kilka lat temu, policja oraz straż gminna (która miała również fotoradary) miały zaledwie 30 dni na wystawienie mandatu. Szybko okazywało się, że jest to termin zbyt krótki i sprawy lawinowo trafiały do sądów grodzkich. Dlatego też termin ten został wydłużony do 180 dni. Pamiętajmy, że 180-dniowy okres zaczyna się nie od popełnienia wykroczenia, ale od jego ujawnienia. Oznacza to najczęściej moment, w którym zdjęcie jest ściągnięte z fotoradaru. I choć pół roku wydaje się szmatem czasu, w którym nie ma szans, by nie zdążono wystawić mandatu, to jednak może się tak zdarzyć. Czy to jednak oznacza, że po pół roku jesteśmy bezpieczni? Nic z tych rzeczy. ITD, który nadzoruje system CANARD, w takim przypadku może bowiem skierować sprawę do sądu. A jak było już napisane wyżej, może się to skończyć wyższą grzywną niż wynosi kwota mandatu. Unikanie stawienia się w sądzie tylko wydłuży całą procedurę, a może również zakończyć się dodatkową grzywną za brak przekonującego usprawiedliwienia swojej absencji. Mandat z fotoradaru – przedawnienie wykroczenia Czy to oznacza, że popełnione wykroczenie uwiecznione przez fotoradar nigdy się nie przedawnia? Według przepisów przedawnienie nastąpi po upływie roku od ich popełnienia. Niestety, okres przedawnienia przedłuża się do dwóch lat, jeśli w ciągu dwunastu miesięcy wszczęto postępowanie. A czy jest szansa, by nie zapłacić mandatu, kiedy jest on już wystawiony? Na ściągnięcie takiego prawomocnego mandatu są aż trzy lata. W tym czasie może do nas zawitać komornik, bądź do naszego konta dobrać się urząd skarbowy.
mandat z fotoradaru oświadczenie nr 3